Patras – miasto radości, wina i greckiego karnawału

Śpieszyłam się z tym wpisem by podzielić się z Wami wrażeniami z wyjeźdzu, który naprawdę chciałabym zapamiętać na zawsze. To było coś niesamowitego…! Zacznę jednak od początku.

Naszą podróż poślubną spędziliśmy w jednym z najpiękniejszych zakątków świata – na greckiej wyspie, położonej na Morzu Jońskim,  Zakynthos (bądź Zante). Ponieważ organizacja ślubu pochłonęła sporo naszego czasu i sił, postanowiliśmy w kwestii honey moon pójść na łatwiznę i wykupić wycieczkę z biura podróży. Jak się okazało, większość odwiedzających w naszym hotelu to albo Anglicy w podeszłym wieku, którzy przyjechali na wyspę mile spędzić kilka miesięcy emerytury, albo Polacy, którzy dorobili się wczasów za granicą i chcieli wyciągnąć z urlopu jak najwięcej: w dosłownym znaczeniu tego sformułowania. Urlopowicze nie odchodzili od barów All inclusive ani w dzień, ani wieczorem, większość czasu spędzali przy basenach, zamiast podziwiać okoliczne plaże czy inne przepiękne widoki na wyspie, a ich zachowanie było mało zachęcające do nawiązania z nimi bliższych relacji. Stwierdziliśmy więc, że chcemy poznać miejscową kulturę, nawiązując kontakty z lokalnymi mieszkańcami, którzy całkiem dobrze mówią po angielsku. Poznaliśmy zatem kilku Greków, którzy wcale tu nie mieszkali na stałe, a jak się dowiedzieliśmy, przyjeżdżają w sezonie (sezon turystyczny trwa od późnej wiosny do późnej jesieni) z kontynentu na wyspy w celach pracy przy turystyce – w hotelach, sklepikach z pamiątkami czy restauracjach. Jedna z przemiłych dziewczyn z obsługi hotelowej, z którą skumplowaliśmy się najbliżej, zaprosiła nas do swojego rodzinnego miasteczka, gdzie się urodziła i spędza pozostałe pół roku, gdy nie pracuje na wyspach.

Gdzie na świecie jest Patras?

 

Miejscowość ta nazywa się Patras, wymawiana przez Greków jako Patra, Πάτρα. Jest to trzecie pod względem wielkości miasto, położone w Grecji Zachodniej na półwyspie Peloponeskim, właściwie to nie tak daleko od wspomnianej wyspy Jońskiej, Zakintos. Założone w 14 roku przed naszą erą miasto posiada bogatą historię i mnóstwo tradycji i zwyczajów, które są pielęgnowane do teraz. Między innymi dlatego miasto to jest stolicą greckiego karnawału, znanego pod nazwą Patrino Karnavali, który uważa się za jeden z największych karnawałów w Europie i posiada ponad 180-letnią historię! Zanim jednak dojdziemy do szczegółów tego radosnego wydarzenia, zobaczcie jak urocze jest to miasteczko 🙂

                                                       miejscowa piekarnia i kawiarnia @Vienneziko, sięgająca początkami 1946r. Mają przepyszne wypieki!

widok z piekarni na sąsiednie kawiarnie

Jak sie dostać do Patras?

Ponieważ karnawał zazwyczaj odbywa się w sezonie zimowym (bądź początkiem wiosny), dokładnie to 60 dni przed grekokatolicką Wielkanocą, lotnisko, które znajduje się w Patras, jest na ten czas nieczynne. Loty odbywają się tylko w sezonie letnim, gdy miasto ma większa szansę na przyciągnięcie odwiedzających. Zatem jedynym sposobem by dostać się z Polski do Patras jest lot do Aten, a stamtąd bezpośrednim autobusem bądź pociągiem do Patras. W Patras dworzec kolejowy znajduje się tuż przy porcie. Wygląda to naprawdę „hygge”, gdy przed wyjazdem z miasta można było usiąść sobie z kawą (którą możecie kupić na dworcu i którą smakuje całkiem dobrze), patrząc na zatokę, góry i szyny kolejowe, oczekiwać pociągu. Bilety lotnicze zakupiliśmy bardzo wcześnie, 3 miesiące przed czasem, dlatego kosztowało to nam naprawdę niewiele. W obie strony za loty Ryanairem z Warszawy do Aten zapłaciliśmy łącznie 220 PLN od osoby. Za transport z Aten do Patras zapłacicie 20 EUR: cena jest taka sama za dojazd pociągiem i autobusem. Warto zaznaczyć, że lotnisko znajduje się w dość odległej części Aten – jakieś 30 km od centrum. Możecie się tam dostać taksówką, pociągiem bądź autobusem. My skorzystaliśmy z firmy taksówkarskiej Welcome Pickups, a taxi zamówiliśmy jeszcze przed wylotem. Wybraliśmy tę opcję ponieważ przyjechaliśmy późnym wieczorem, a zależało nam na czasie, by zdążyć na autobus do Patras. Taksówkarz oczekiwał na lotnisku z tabletem, gdzie było napisano nazwisko osoby przyjeżdżającej, a podróż była bezpieczna. W samochodzie każdy z nas (było nas 4) dostał butelkę wody i ciasteczka do przygryzienia. Można więc uznać obsługę za profesjonalną. Gdyby mieliśmy więcej czasu, pewnie postawilibyśmy na autobus – cena takiego przejazdu to 5 EUR. Niestety w związku z opóżnionym o godzinę lotem z Warszawy, nie zdążyliśmy na ostatni w tym dniu autobus do Patras i mieliśmy noc do spędzenia w Atenach. Mogę zatem polecieć dwie knajpy do spędzenia późnego wieczoru lub nocy, gdzie grają naprawdę super muzykę elektroniczną, a ceny drinków są do przyjęcia. Pierwsza knajpa to „Ble Papagalos” („Blue Parrots”), urządzona w klasycznym stylu lat 70-tych, otwarta do 3 w nocy, a także bar muzyczny z własnym dj-em Lost’n’found, otwarty do 6 rano, znajdujący się w kilkuminutowej odległości od tej pierwszej knajpy. Muszę zaznaczyć, że na tyle co mi się udało zobaczyć nocne Ateny, moje wrażenia nie są najlepsze. Powiedziałabym, że jestem rozczarowana nocnym miastem: bardzo mało gdzie znajdziecie na drodze przejście dla pieszych, a skuterów jeździ tyle, że trzeba naprawdę uważać, by nie zostać potrąconym; dworce są zamykane już o 10 wieczora, nie ma żadnej otwartej poczekalni, a otwierają je dopiero o 5 rano; jest ciężko o jakiekolwiek jedzenie w nocy – było kilka otwartych knajp, przypominających te gorsze polskie bary mleczne, a sprzedawali tam resztki z całego dnia, które wcale nie wyglądały apetycznie, już pominę temat sanepidu. Dobrze natomiast działają google maps, więc daliśmy radę przetrwać do rana 😉

Karnawał w Patras

Gdy już dotarliśmy na miejsce, pierwsza rzeczą do zrobienia było odebranie naszych kostiumów karnawałowych, które mieliśmy założyć już w sobotni wieczór na paradę. Nie musieliśmy się o nie martwić, ponieważ, ku naszemu szczęściu, rezerwację rozmiarów załatwiła nam nasza wspaniała grecka koleżanka. My mieliśmy jedynie je odebrać. Kostiumów nie można było wynająć, musieliśmy je kupić. Cena to 37 euro. Są dobrze uszyte i naprawdę fajnie wyglądają. Zabrałam swój kostium ze sobą i planuję go oddać do wrocławskiego teatru. Ponieważ cała parada karnawałowa dzieli się na kilkadziesiąt grup, kostiumy są zakładane według grupy. Nasza grupa tworzyła grupę marionetek. Kostiumy fajnie podkreślały ręcznie robione kapelusze – zarówno kobiety jak i mężczyźni zakładali tematyczne, wysoko postawione nakrycia głowy, a z daleka grupa przebierańców tworzyła bardzo fajną panoramę.

 

W karnawale bierze udział ponad 40 tysięcy osób, a cały karnawał jest transmitowany od początku do końca poprzez publiczną telewizję. Mimo, że bardziej znane w Europie są karnawały w Wenecji czy Nicei, to warto wiedzieć, że właśnie w Patras karnawał bije wszelakie rekordy liczebności. Ogromne grupy znajomych, całe rodziny z dziećmi i krewnymi w podeszłym wieku biorą udział w karnawale. Wszyscy w przebraniu tańczą, radują się, śpiewają i piją tradycyjne słodkie czerwone wino, które pije się zazwyczaj tylko pod czas trwania karnawału. Karnawał zamykają zawsze dwie parady: pierwsza w sobotę w nocy, która oznajmia jego rozpoczęcie, i druga w niedziele w dzień, zwiastująca koniec zabaw. Pod czas karnawału przez miasto przejeżdżają fantastycznie przygotowane pojazdy, nawiązujące tematyką do wydarzeń minionego roku, często z podtekstem politycznym lub historycznym. Mieszkańce miasta, którzy nie biorą udziału w karnawale, mają możliwość obserwować paradę z balkonów prywatnych budynków czy przy balustradach, które odgradzają ulicę od miejskich chodników. Takie wydarzenie ma miejsce tylko raz w roku, dlatego z pewnością warto wtedy wyjść z domów by razem poczuć klimat, którym żyją inni mieszkańce.

 

W niedzielę wieczór na zakończenie karnawału, tłumy przybywają do portu, gdzie na morzu pojawia się platforma z królem Patrino karnavali. Podpływają do niej ludzie na motorówkach i podpalają króla i kiedy ten płonie, w niebo strzelają sztuczne ognie, tworząc przy tym niesamowitą fajerwerkową orkiestrę. Tyle szczęśliwych twarzy, uśmiechów i okrzyków radości w jednym miejscu na raz nie widziałam nigdy! Pomyśleć tylko, że w tym kraju panuje kryzys, a większość z tych ludzi ledwo daje sobie radę finansowo. Są szczęsliwi, bo sami sobie tworzą szczęście i nie przejmują się sprawami, na które nie mają wpływu.

Zakończenie #patrinokarnavali

Więcej zobaczcie w filmiku – moim pierwszym video na youtubie. Subskrybujcie, będzie tego więcej.